Skaluj biznes i nie trać klientów!

Telefon recepcyjny nie przestaje dzwonić, grafiki personelu są zapełnione zapisami na miesiąc do

przodu, a klientki polecają Twój salon. Jest to sytuacja idealna, świadcząca o poziomie i jakości

twoich usług oraz o ciężkiej pracy, którą wykonujesz każdego dnia organizując i usprawniając pracę w

swojej firmie. W czasach kiedy więcej salonów się zamyka niż otwiera, a salony prowadzone są na

pograniczu rentowności jest to Twój ogromny sukces i brawo dla Ciebie!

Wraz z rozwojem firmy, jej rozpoznawalności i ciągłym wzrostem liczy obsługiwanych klientów

zaczynasz napotykać problemy związane z nadpodażą klientów:

 Bardzo długi czas oczekiwania na wizytę, brak terminów dla wiernych klientów, brak

terminów w kluczowych okresach sezonu, w którym mógłbyś zwiększyć zyski nawet o 100%.

 Spadek powracalności klientów wynikający z braku wolnych terminów, a nie pogarszającej

się jakości usług. Klienci przechodzą do konkurencji, bo w słuchawce telefonu słyszą: „na 15

minutową depilację wąsika zapraszamy za 5 tygodni”.

 Twój personel jest przepracowany i najlepiej żeby: nie chorował, nie brał urlopu i w żadnym

wypadku nie chciał wziąć wolnej soboty, z powodu ślubu swojej siostry.

 Masz coraz mniej miejsca lub brakuje wolnych stanowisk i gabinetów zabiegowych.

Przestrzeń nie jest z gumy i nawet gdy masz wolny termin, to brakuje Ci gabinetu na jego

wykonanie.

W swojej wieloletniej pracy w salonie Ulala Day Spa spotkałam się ze wszystkimi z powyższych

problemów. I zdecydowanie generują one bardzo dużo stresu dla właściciela salonu. Tracimy

potencjalny zysk, wynikający z nie obsługiwania klientów, którzy „wręcz błagają o termin”. Boimy się,

że ktoś z personelu zachoruje, a gdy zdarzy się taka sytuacja, to nie śpimy po nocach mając wyrzuty

sumienia spowodowane odwoływaniem klientów przed dzień ważnych dla nich wydarzeń. Znam to

ze swojego życia. Na szczęście z biegiem lat dzięki optymalizacjom, które wprowadzałam w swojej

firmie nadpodaż klientów w Ulala Day Spa jest mniejsza niż kilka lat temu, a ja nie musze

wykonywać zabiegów do północy, w zastępstwie za chory personel.

Z nadpodażą klientów spotkałam się już w pierwszych miesiącach po otwarciu salonu, 6 lat temu.

Zespół był wtedy 5 osobowy, miałyśmy 5 stanowisk, salon był zdecydowanie za mały, a ja sama

pracowałam po 12 godzin dziennie. Od początku funkcjonowania Ulala Day Spa prowadziłam „listy

rezerwowe” dla klientów, z którymi kontaktowałyśmy się, gdy terminy zwalniały się spontanicznie.

Któregoś dnia siedziałam nad listą i zamartwiałam się na głos, że nie możemy przyjąć tych wszystkich

klientów. Wśród nich były wierne klientki, którym się przecież nie odmawia! Wtedy jedna z moich

pracownic powiedziała: „Martyna daj spokój, nie przyjmiemy wszystkich klientów, którzy chcieliby

korzystać z naszych usług, przestań zatrudniać i reklamować salon”. To zdanie wywołało przełom w

moim myśleniu, bo właśnie w taki sposób myślą pracownicy i właściciele firm, którzy są

pracownikami we własnych firmach. Jeśli jesteś przedsiębiorcą to robisz wszystko co należy, aby

nadpodaż klientów przełożyć na zwiększenie zysku firmy i skalowanie Twojego biznesu.

Po 6 latach doszło do tego, że w Ulala zatrudniamy: 27 osób, mamy 21 stanowisk zabiegowych, a

liczba wizyt w miesiącu przekracza 2000! Co więcej za 2 miesiące powiększamy powierzchnię Ulala

o kolejny sąsiadujący lokal. Piszę o tym, aby zwrócić Waszą uwagę na to, że przedsiębiorca w

nadpodaży klientów widzi możliwość rozwoju firmy ma nie problem. Zmieńmy nasze myślenie, a

ono odmieni nasz biznes.